Swego czasu głośno było o filmiku promującym polską prezydencję w UE. Aż dziw bierze, że za ten koszmarek odpowiadał sam Tomasz Bagiński. Niezbyt porywająca animacja, niejasne przesłanie (że co, poszalejemy wszyscy czy Europa zamieni się w wielki musical?) i właściwie w jaki sposób ten film miał promować? Pokazywać, że Polska sprawdzi si w swojej roli, że nie zawali, że wzrost , że postęp, że rozsądne decyzje? Może to wirowanie miało pasować do niesławnych europejskich bączków?

Jest jednak jeszcze nadzieja. Ostatnio natknęłam się na reklamę Polski, która (jeśli dane by mi było zamieszkiwać inny kraj) zachęciłaby mnie od odwiedzenia (k)raju nad Wisłą.

Plastyczna, dynamiczna, dowcipna (!!!), z nienagannym angielskim lektorem (btw. lektor ma wyraźny brytyjski akcent, więc zastanawiam się, jakie byłby skutki emisji reklamy w USA. Jeszcze gotowi byliby tam pomyśleć, że Polska to jakaś część składowa Imperium:). Jest to reklama kraju, więc jasne, że stara się trafić w jak najszerszy target – w końcu zarówno emeryci, jak i młodzież to turyści (pieniądze) i moim zdaniem robi to całkiem celnie i w dodatku z gracją – koncerty dla młodych, skauting dla jeszcze młodszych, przyroda i sztuka dla wszystkich. Fajnie, że twórcy nie zdecydowali się na pokazywanie po raz stutysięczny jakież to piękne i zacne zabytki mamy w grodzie Kraka. Zabytki są ważne, bardzo ważne, ale nie oszukujmy się, ludzie oczekują czegoś więcej.  Na przykład wiedzy, że Polska to kraj nowoczesny i kulturalny. I że mieszkają tu fajni i przyjaźni  ludzie, a nie niedźwiedzie  i menele (ubrani w niedźwiedzie skóry), jak podobno wierzą co poniektórzy (cóż, znajomą w Holandii pytano, czy Polacy mają mikrofalówki…). Moim skromnym zadaniem spot promujący kraj powinien być jak najbardziej emocjonalny, w końcu wakacje to często zakup emocjonalny, nie racjonalny. Powinien być prosty, przyjazny i trochę schematyczny. Niestety, głęboki artyzm może i nadaje się do galerii plakatu itp. ale przeciętnego zjadacza chleba do wakacji nie przekona.

Tylko jedna rzecz mnie zastanawia –  pani na końcu i jej „Fil inwajted”. Czy to zamierzone – taki naturalny angielski, w końcu ciężko, żeby mówiła z nienagannym akcentem godnym wiktoriańskiego dżentelmena, czy też „tak wyjszło”. W każdym razie – „wyjszło” bardzo dobrze.

Reklamy

About freakreklamowy

Po prostu fascynatka marketingu, reklamy, ciekawych kampanii i szokujących rozwiązań. Całkowicie i absolutnie subiektywna.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s